czwartek, 11 maja 2017

cherrywood stories: marzec 2017

Właściwie w tym miejscu (czy raczej w tym czasie) powinny pojawić się tu migawki kwietniowe, ale trudno... Remont łazienki zajął nas na tyle, że niemal wszystkie wieczory poświęcałam jeżdżeniu wałkiem po ścianie. Nie szkoda mi jednak tego czasu - łazienka jest teraz pomieszczeniem, do którego wchodzę z przyjemnością, a nie wyłącznie z przymusu. Polecam zmianę każdemu! ;) (remont robiliśmy sami, z malowaniem płytek w miejsce ich wymiany, więc da się mniej problematycznie ;))
Marzec... Minął szybko. Może nie tak jak luty, ale i tak... Byliśmy na przyjęciu urodzinowym, z którego wynieśliśmy we włosach (i różnych częściach garderoby ;D) kolorowe confetti (odnajdywanie go na kilka dni po zabawie było świetnym doświadczeniem ;)), trochę ćwiczyliśmy się w luźnej wersji BLW (Bobas Lubi Wybór - u nas wersja luźna, albo może raczej łączona), bawiliśmy... Mało zdjęć zrobiłam, bo też taki... zwyczajny był ten marzec. Dzień za dniem. Dopiero jak patrzy się na zdjęcia, człowiek uświadamia sobie, że jednak każdy dzień jest wyjątkowy. Dlatego obiecałam sobie mieć częściej aparat w rękach.



































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz