środa, 30 listopada 2016

patenty SuperMatki: farba kredowa i konceptów kilka w starciu z prezentem z rodziny "hihi-haha", czyli jak uratować coś, co chcesz wyrzucić

Mój mąż (wtedy jeszcze chłopak) podarował mi na osiemnaste urodziny (prócz innych prezentów, np. obrzucenia osiemnastoma balonami z wypisanymi na nich życzeniami)... prawo jazdy ze sklejki. Prezent z rodzaju tych "dowcipnych". Koncept przedmiotu zasadzał się na połączeniu ze sobą dwóch kawałków drewna i przyklejeniu wewnątrz przewrotnej historyjki szybkiego podrywu. W narrację wpleciono odpowiadające poszczególnym sytuacjom znaki drogowe (np. zwężenie ulicy symbolizowało rozchylanie niewieścich nóg), a całość zakończono mocną puentą i... prezerwatywą w prezencie. Ot, moje własne "prawko".

Książeczka była przeczytana(łamane przez)obejrzana dosłownie raz (liczbowo: 1). Tego samego dnia wylądowała na regale, na najwyższej półce, i przesiedziała tam... kilkanaście lat. Niedawno robiłam przegląd książek (po mniej więcej dekadzie warto sprawdzić, czy posiadane w księgozbiorze pozycje wciąż tak samo nas interesują, wciągają, pociągają... czy może dać im życie w rękach kogoś innego?) i natknęłam się na nią. Wyrzucić? - pierwotnie tak właśnie chciałam zrobić. Ale mąż był bardziej uważny i błyskotliwy. A może odklej środek, a deski wykorzystaj? - rzucił od razu. Że też sama na to nie wpadłam! Nie minęło pięć minut, a już cała rodzina była zaangażowana w zrywanie historii podrywu. (Dzieci miały największą frajdę - zwłaszcza najmłodsze!)


http://picasion.com/

 






Moi superbohaterowie w ilości trzech (TatoMąż, Marion oraz Mały John) dzielnie zdarli powłokę, pozostało zająć się resztą. Tutaj wspomogłam się magicznym artefaktem: farbą kredową (Benjamin Moore, kolor Swallow's Tale). Wyszło zacnie.







Ramkę można również wykonać samemu: wystarczą dwa kawałki drewna (sklejki, deski) oraz zawiasy (plus śrubki i narzędzia). Do tego farba, jeśli zamierzacie - jak ja - swoją pomalować. Jeśli macie palco-wkręty, pójdzie jeszcze szybciej.

Do czego można wykorzystać taką ramkę? Kilka pomysłów umieściłam TUTAJ, poniżej zaprezentuję swój ulubiony...

laptop analogowy dla dziecka
(czyli mówię "nie" elektronice w prezencie dla przedszkolaka, jednocześnie prezentując mu komputer ;))

Nie będę ukrywać - inspirowana TYM przedmiotem. Bardzo podoba mi się takie nietypowe podejście do gadżetów czy elektroniki, z którą trudno nam się rozstawać... Dzieci widzą nas podłączonych do komputera, telefonu, doszukują się w tym jakichś nieziemskich doświadczeń (mina Marion na widok mojego telefonu mówi sama za siebie), a tu proszę... Pobudzająca forma, ale przemycenie świata analogowego, o wiele bardziej kreatywnego. Co mnie urzekło: Mały John nie miał żadnego problemu z włączeniem się do zabawy - z miejsca zaczął udawać, że naprawdę gra w grę i steruje rakietą, a nasza nakręcana i szalona metalowa mysz to... myszka komputerowa!









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz