środa, 19 października 2016

#fotowyzwaniejestrudo, czyli domowa tkanka

Natalia zaproponowała na swoim blogu (TUTAJ) wyzwanie fotograficzne: 15 tematów, które należy ująć w kadrach. Tematów, dodajmy, miejscami średnio ze sobą powiązanych, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Miało je łączyć COŚ - uchwycone później jako szeroko pojęty styl (bo właśnie go mieliśmy ćwiczyć, biorąc udział w wyzwaniu). Czy to jakiś specyficzny sposób budowania kadru, czy konkretna forma edycji zdjęcia, czy może jakiś powtarzający się element.

Nie wiem, czy poniższe zdjęcia wpisują się w jakąś wspólną stylistykę, ale na pewno łączy je jedno: Dom. Rozumiany przede wszystkim jako miejsce zamieszkiwane przez ludzi - jako Ludzie. To jest właśnie mój spójnik, mój powtarzający się wątek, łącznik.

Oto nasza domowa tkanka (poszczególne numery odpowiadają numerom tematów/zadań):


1. moje miejsce
 ...najczęściej na kanapie. Miejsce wysiedziane, z kształtem pleców zarysowanym na poduszce. Wygrzane, "zaklepane". Zdarza mi się zasypiać tam na siedząco. Inne miejsce? Miejsce mojego syna, które kiedyś było moim - wysiedzianym, wyleżanym. W miejsce naszej dawnej sypialni powstał pokój Małego Johna. Teraz on tam śpi, nie ja. Ja zostałam przerzucona na kanapę.
 





2. czułości



 4. drobny szczegół
...(przez Picasę, której szczerze nie znoszę, zdjęcie zostało odwrócone do góry nogami. Gratulacje, durny programie graficzny, w którym przeróbek dokonywać nie można, bo przekierowuje do archiwum z ograniczonym dostępem... Ach!) Na zdjęciu poniżej plamka śliny w kształcie serduszka. Uchwycona na szybko, bo Marion przemieszczała się, znacząc swoją ścieżkę takimi kroplami.



Czasem szczegółem, który zwraca uwagę, jest coś z pozoru błahego: np. "zwykły" cień lampy. Potrafi przeobrazić się w różne kształty, pobudzić wyobraźnię...




5. wyjątkowe
...uwielbiam to ujęcie! Skok, a tuż po nim radosny śmiech i miękki, zamortyzowany upadek. Zabawa w pokoju dziennym, na łóżku rodziców i kanapie w jednym, to jedna z ulubionych aktywności MJ-a...




6. tak pachnie jesień
...czy zapach można... zobaczyć? Wierzę, że tak. Aromat jesieni - szczególnie mocno wyczuwalny rano i pod wieczór - gdy rosa jeszcze nie opadła, gdy czasem mgła otula miasto. Gdy promienie słońca (czy wschodzącego, czy zachodzącego) przebijają się przez pomarańczowe liście... Czuję ich wilgotny zapach... Miesza się ze świeżym, chłodnym powietrzem...




7. vintage
...nasz żołnierz prowadził rozmowę. Międzymiastowa. Numer wykręcał, obracając tarczą. So vintage.




8. tylko rano
...słońce tak oświetla ludzkie ciała.





9. ulubione
...muminkowe akcenty pochowane po różnych kątach. Tutaj saszetka z kawą. Mała Mi - ulubienica.




10. ja i ty
...czyli my, a w zasadzie wy - moi kochani mężczyźni...



11. atrybuty jesieni




12. noszę
...miało się tu znaleźć zdjęcie szarawej chusty, w którą motam Marion (takie w klimacie pierwszego zdjęcia z wyzwania), ale nie udało mi się go zrobić. Co nie znaczy, że nie noszę. Noszę. I to często.
 



14. w dłoniach
...kawa. Must have. Zwłaszcza kiedy za oknem szaruga, a dzień rozpoczyna się jeszcze przed wschodem słońca (albo niemalże razem z nim). Małe uzależnienie. Chwila dla siebie. Moment, kiedy płyn przelewa się przez gardło i rozchodzi po ciele...




15. gadżet
...sporo ich. Popularnie nazywane zabawkami, gryzaczkami, maskotkami, grzechotkami... Zwał jak zwał. Wszystko może być świetnym gadżetem łączącym różne funkcje (uspokajacz, zajmowacz czasu, aktywizator, edukator... można wymieniać dalej). (Powinnam była zrobić zdjęcie folii bąbelkowej: swego czasu to była najlepsza rzecz w rękach dzieciaków. Lepsza od niejednej zabawki!)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz