sobota, 1 października 2016

cytat miesiąca (październik 2016)

(...) Na świecie jest mnóstwo kłopotów, właśnie dlatego, że nie ma prezesa. Ja sam chciałbym nim być. (...) Liczy się temperament i umiejętności. Prezes musi mieć odpowiednie umiejętności i wiedzieć, co jest ważne. Ilu z was wie, co jest ważne?
Wszystkie dzieci podniosły ręce.
 - Świetnie - Stuart skrzyżował nogi i włożył łapki do kieszeni marynarki. - Henry Rackmeyer, powiedz nam, co jest ważne.
 - Ostatni promień słońca w ciemny dzień, każda nuta melodii i zapach szyjki niemowlęcia, pod warunkiem że mama codziennie je myje - odpowiedział Henry.
 - Bardzo dobrze - pochwalił go Stuart. - To są faktycznie ważne rzeczy. Ale o czymś zapomniałeś. Mary Bendix, o czym zapomniał Henry?
 - O lodach z polewą czekoladową - rzuciła szybko Mary.
 - Właśnie - przytaknął Stuart. - Lody są niezmiernie ważne.

E. B. White, Stuart Malutki
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016, s. 121-122



O tak, gdyby na świecie był jego prezes, być może wszystko stałoby się prostsze. Ale prezesa nie ma. I w sumie nie wiadomo, czy to dobrze, czy źle. Bo - jak wskazywał nasz mały bohater - taki ktoś musiałby mieć odpowiednie umiejętności i wiedzę. A z wiedzą (i umiejętnościami) już gorzej... 
Gdy czytałam dzisiaj synkowi przed snem rozdział o Stuarcie Malutkim parającym się (w zastępstwie) nauczaniem dzieci, uśmiechałam się pod nosem. Arytmetyka - nie. Ortografia - przecież są słowniki, można skorzystać. Nauka pisania - przecież te dzieci piszą, o co chodzi? Wszystkie tradycyjne przedmioty myszka odrzuciła, zajęła się za to czym innym. Rozmową. I mniej ważne, czego ta rozmowa dotyczyła - chociaż oczywiście w książce jest to istotne i warto i nad tym się pochylić. Ale rozmowa w ogóle - może brakuje nam jej w szkole? Szczerza, otwarta rozmowa z dziećmi... Otwartość na ich poglądy, doznawanie świata... Nie bez "prostowania" myśli, ale z szacunkiem, dyskusją jak równy z równym... Zwykle staje się przed klasą i udaje alfę i omegę, wymaga wpojenia wiedzy, suchych faktów, wykucia na blachę. Uczy się samodzielnego myślenia? Oj, bardzo rzadko...
A czasem takie "głupiutkie" gdybanie o prezesie świata, snucie rozważań o tym, co jest naprawdę w życiu ważne, rozwija najbardziej, pozwala nam się poznać samych siebie, przypomnieć sobie o tym, co jest naprawdę ważne. Nie arytmetyka, ale zachód słońca. Uśmiech. Zapach niemowlęcia. Świat jest piękny, a szczęście na wyciągnięcie ręki, pod warunkiem, że nie zabudujemy tego wszystkiego sztucznymi tworami, które mają zagwarantować nam coś tam w przyszłości, ale w zasadzie to nie jest pewne co i czy w ogóle.

A dla Ciebie co jest naprawdę ważne?

PS. Polecam przeczytać cały rozdział - późniejsza rozmowa o zakazach, które mogłyby panować na świecie jest interesująca. W ogóle książka przedstawia nieco inną opowieść niż ta, którą znamy z filmu. Miło dać się zaskoczyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz