piątek, 30 września 2016

wisienki na torcie: wrzesień 2016

Wisienki na torcie to comiesięczny cykl, w którym dzielę się nowinkami, odkryciami i wszystkim tym, co ujęło mnie w ostatnich czterech miesiącach (z hakiem).



świeża żurawina

Melduję: jest! Na jej pojawienie się czekam z utęsknieniem cały rok. Niezastąpiona do przyrządzenia sosu do mięs lub kisielu, który wyjadam prosto z rondelka. Przepis na deser znalazłam TUTAJ - dodaję tylko więcej cukru, by lepiej przełknąć pierwszą cierpkość żurawiny. Napiszę tyle: wciąga!


Jesień z książki "Słodkie" Liski

Jak poznaję, że nastała jesień? Otwieram książkę Elizy "Słodkie" na rozdziale poświęconym przepisom jesiennym - szarlotka polska, chlebek bananowy (nazwany w książce ciastem z karmelizowanych bananów)... W mieszkaniu pojawia się zapach przypraw korzennych (przywołując skojarzenia z coraz bliższymi świętami Bożego Narodzenia), dojrzałych owoców, które podgrzewa się na maśle zamiast jeść na surowo. (Choć i tak jeszcze można. Cieszymy się z synem smakiem malin. Końcówka lata jeszcze trwa!)


klasyka Disney'a

To był jeden z lepszych pomysłów, na jakie wpadliśmy z mężem w trakcie naszego czteroletniego rodzicielstwa: zafundować małolatom (póki co głównie pierworodnemu) regularne seanse klasyki Disney'a. Razem z Dumbo dowiedzieliśmy się, dlaczego warto w siebie wierzyć oraz... czemu słonie boją się myszy, z Zakochanym kundlem ratowaliśmy Lady i słuchaliśmy nocnych serenad, Aryskotraci zaprosili nas na nocne jam session, Bambi sprowokował nas do rozmowy o człowieku i lesie, 101 dalmatyńczyków o człowieku i podejściu do zwierząt, a Król lew... Och. Król lew to klasyk i petarda. (Musiałam ukrywać się przed synem - łzy kapały mi na kanapę.) Po Krainie lodu (idąc do łazienki, by się umyć) John śpiewał "Mam tę moooc!", a w najbliższych dniach obejrzymy Odlot. Powoli kończą się płyty DVD, które mamy w domu, ale nasza kolekcja stale rośnie - właśnie jestem w trakcie spisywania tytułów, w które koniecznie musimy się zaopatrzyć. Na pewno będzie to Pinokio, Herkules, Aladyn (w ogóle wszystkie animacje z muzyką Menkena!), oraz coś dla Marion: Mała Syrenka, Śpiąca królewna, Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków, Kopciuszek, Mulan, Pocahontas... Meridę już mamy (uwielbiam!) - wspaniale pokazuje relacje mama-córka. Wspólne oglądanie tych animacji jest, na dobrą sprawę, przygodą. Dla dzieci zapewne głównie wejściem do jakiejś opowieści, ale dla mnie czymś więcej: przypomnieniem dzieciństwa (tata dbał, byśmy każdą nowość obejrzeli w kinie - to była nasza wycieczka, takie małe święto) oraz - z punktu widzenia dorosłego i kulturoznawcy - minionych czasów. Dla przykładu, Królewna Śnieżka... z tamtymi dialogami, dubbingiem nagrywanym kilkadziesiąt lat temu! Przypominają mi stare kino, czarno-białe, które uwielbia moja mama...


"Miłość"

Tę książkę widziałam na kilku blogach. Wystarczyło kilka migawek, stron "przypadkowo" złapanych w kadr, bym zdobyła stuprocentową pewność, że to pozycja obowiązkowa w naszym domu. Nie myliłam się. Jest piękna: począwszy od ilustracji utrzymanych w stałej, ciepłej kolorystyce, po tekst, który chwyta za serce. To bardziej książka dla rodziców - o tym, jak powinniśmy kochać. Czasem to wiemy, a czasem potrzebujemy, by nam przypomniano. Mocna. Połykałam łzy, czytając ją synkowi.








"Szary domek"

O nagrodzie Biedronki dla najlepszego autora i ilustratora mówiło się trochę swego czasu; różnie zresztą. Ludzie "z branży" narzekali na oddanie praw majątkowych za jedynie wygraną (wysoką, ale zawsze tylko wygraną). Nie będę tu tego roztrząsać, to nie czas i miejsce na tego rodzaju dylematy. Książkę nabyłam w Biedronce za bodaj pięć złotych, w promocji. Nawet nie byłam świadoma, że to o książkę chodzi, przyciągnęły mnie interesujące ilustracje, a dopiero tekst z okładki doinformował. 
Opowieść wewnątrz? Magiczna. Ciepła i mądra. Wspaniała na chłodne dni i te cieplejsze. Z Wiatrem, który szumi historie, z wiedźmą, która pichci, z małomównym kotem i... kimś. Ale ciiii! Nie chcę zdradzić zakończenia! ;)





puszek w kuchni nigdy dość

...dlatego z dziką radością przyjęłam w domu nowych pomocników. Znalazłam ich w TK Maxx, pakiet czterech puszek kosztował około 55 złotych. Największa - ta na mąkę (po niej na cukier, kakao i ryż) jest faktycznie duża - pomieści dwa kilo sypkiego proszku! Szczerze, długo szukałam puszki do przechowywania akurat tego składnika. Cieszę się z nich jak dziecko!





dzieci-kwiaty

...takie moje retro w bluzce od miszkomaszko (TEN wzór). Mąż uważa, że wyglądam w niej babcine, że tylko starsze panie z rodowodem ze wsi mogą chadzać odziane w tego rodzaju wzorzyste płachty materiału. A niech go tam. Ja swoje wiem. Czuję się w niej dobrze, trochę jak Yoko Ono (np. TUTAJ). Nie wiem, dlaczego akurat takie skojarzenie. Ale nie oponuję. Łączę przeszłość i przyszłość, czuję je obie w sobie.


dźwięk srebrzystych dysków

Kolczyki od Saffa co prawda dźwięku nie wydają, ale bliskość uszu zobowiązuje. Proste srebrne (ale ciemne, oksydowane) dyski, płaskie. Proste w swojej formie, urzekające. Zobaczyłam je po raz pierwszy na jednych targach designu w Katowicach, kupiłam wreszcie na kolejnych. Nie rozstaję się z nimi, tak nam dobrze.


...znajdujemy, snujemy plany...


Czym byłoby życie bez pragnień, choćby przyziemnych? 
Zamarzyły mi się narzuty dla dzieci od Mallino, zastanawiam się też nad kupnem krzesełka Tripp Trapp dla Marion... Koszt mnie lekko przeraża, ale gdy myślę, że starczy na lata... Że jest uniwersalny, że nawet ja będę mogła z niego korzystać... Że się nie starzeje (już teraz ma 35 lat, a wygląda, jakby go zaprojektowano niedawno!)... Tysiąc złotych (z siedzonkiem dla malucha) piechotą nie chodzi, ale z drugiej strony... Tymczasem wprowadzono nową linię plecaków od Fjällräven - Re-Kånken nie dość, że zachowują wszystkie zalety swojego poprzednika, to jeszcze materiał do ich wytworzenia pochodzi z recyklingu. Jeśli miałabym kiedyś inwestować w plecak - to tylko ten! (w kolorze łupka, uroczym graficie ;)) Taka moja... jesienna lista życzeń ;).

2 komentarze:

  1. Ale podobają mi się Twoje wisienki na torcie. Szary domek mamy i bardzo nam się podobał. Marzy mi się Miłość i jest na mojej liście. Ale podobają mi się te kocyki od Mallino.
    Piękny wpis!
    Chyba zrobię swoją jesienną listę życzeń :)
    Pozdrawiam Cię cieplutko!
    Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, te kocyki urzekają... :> No i polskie!
      "Miłość" jest kapitalna. Na przedostatniej stronie dosłownie wtulałam się w synka, by nie słyszał (gdym mówiła to z twarzą przyklejoną do jego szyi i włosów ;)), jak mi się głos załamuje, gdy czytam. Wzruszająca. I mądra. A "Szary domek" uroczy :> Nie spodziewałam się (w sumie nie wiem, dlaczego :P sceptyczna ja, oj ;)). Najlepsza recenzja? Synek prosił, byśmy do niej wrócili, bo znów chce posłuchać tej opowieści...

      Oooo tak, zrób! Uwielbiam takie zestawienia :>

      Pozdrawiam Cię serdecznie!
      Marta

      Usuń