wtorek, 13 września 2016

cherrywood stories: światło we włosach

Uwielbiam leniwe poranki, gdy pośpiech czy zdenerwowanie z niewyspania nie przeszkadzają w dostrzeganiu promieni słonecznych przedzierających się przez szczeliny rolet czy żaluzji. Wtedy - z wciąż lekko zasuniętymi zasłonami, chroniącymi od namiaru światła ze wschodu - przyglądam się złocistym refleksom. Ich taniec na ścianie, meblach czy ludzkim ciele (najpiękniej we włosach) sprawia, że mimowolnie się uśmiecham.

To chyba jeden z milszych sposobów rozpoczęcia dnia.











PS. Lady Marion kończy dziś osiem miesięcy!

_________________________
musztardowy rampers: Coodo

2 komentarze: