sobota, 7 maja 2016

cała prawda o... silikonowe naczynia EZPZ

Te talerze miały swoją premierę w naszym kraju w styczniu tego roku podczas jednych z największych targów przedmiotów dla dzieci - kieleckich KIDS TIME. Ja spotkałam się z nimi po raz pierwszy w marcu, podczas katowickiego Guga Kids Design Festival.
Chociaż Lady Marion jest na razie na diecie wyłącznie mlecznej (a i posiłki z miseczek czy innych naczyń samodzielnie będzie spożywać dopiero za kilka miesięcy), idea nieprzesuwających się naczyń połączonych z matą, która przyjmowałaby na siebie co większe uderzenia czy pacnięcia łyżką, wydała się... kusząca. Na tyle, bym kupiła talerz z przegródkami. Bo marketing firmy przemówił do mojego zdrowego rozsądku, a kolor i wykonanie do zmysłu estetycznego. Dobra-Matka-Praktyczka-i-Estetka zatwierdziły więc jednogłośnie fakt zakupu; i talerz jest. Potem pojawiła się miseczka (nęcąca była promocja, o której wspominam na samym dole). Docelowo mają służyć Lady Marion, na razie testuje je jednak Mały John. 

Zacznijmy od argumentów Matki Zdroworozsądkowej i Praktycznej - oto, co piszą producenci:


Jak obietnice mają się do rzeczywistości? Silikon jest gruby, matowy, miły w dotyku. Zarówno talerz, jak i miska są sztywne, nie ma obawy, że jedzenie się z nich wyleje czy wysypie w trakcie przenoszenia z miejsca na miejsce (o ile odpowiednio rozłoży się ciężar na dłoni - tego naczynia nie można wziąć za "bok", ale trzeba trzymać od spodu - dając oparcie dla naczynia właściwego). Mata położona na stole czy blacie faktycznie się nie przesuwa - by ją poruszyć trzeba podważyć któryś z rogów i dopiero wtedy próbować przesunąć albo "odessać" ze stołu. Mycie? Łatwizna. Wrzucasz do zmywarki i gotowe. A jeśli nie masz zmywarki, też żaden problem, bowiem jedzenie nie bardzo do niej przywiera - w końcu to silikon (spójrz na krople na drugim zdjęciu - tak zachowała się woda na macie).

Wady? Dwie. Cena i przechowywanie. Mimo iż producenci deklarują, że naczynia są łatwe do przechowywania, właściwie tak nie jest. Specjalnie dla nich musiałam zrobić miejsce w kuchennej szafce, bo postawione na "normalnych" wystawały poza nie, a na spód się nie nadawały. Cena? Przemilczę ją. To jedyna rysa w genialnym planie Matki Zdroworozsądkowej. Dla spokoju sumienia przyjmuje ona, że naczynia starczą na lata i są mega funkcjonalne. A ja jej słucham ;).

Tymczasem Matka Estetka w miejsce komentarza cmoka z zadowoleniem.









Niebieskie sztućce by Konstantin Slawinski kupiłam za niecałe 20 złotych w TK Maxx - cena właściwa to ok. 129 złotych! Nie mogłam o nich nie wspomnieć przy okazji prezentacji wygodnych gadżetów do jedzenia. Zestaw podstawowych sztućców dla czterech osób (nóż, widelec, łyżka) wykonany jest z plastiku dobrej jakości - miły, matowy w dotyku, lekki, kapitalnie zaprojektowany (o kształcie mimo wszystko niespotykanym, choć "zwyczajnym", nie udziwnionym). Sztućce można ze sobą połączyć i złożyć, by nietypowo prezentowały się na talerzu, można też wrzucić je do plecaka czy walizki, jeśli w głowie zaświta nam podróż w nieznane z prowiantem. Jeśli natknęlibyście się kiedyś na ten zestaw i zastanawiali nad zakupem - polecam!



silikonowa mata do jedzenia EZPZ - miska (aktualnie w promocji)
silikonowa mata do jedzenia EZPZ - talerz z przegródkami
silikonowy królik na jajko - Tchibo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz