piątek, 23 października 2015

poemat dedykowany wszystkim chorującym matkom

Wybaczcie brak postów ostatnimi czasy; dopadło nas przedszkolne "przekleństwo", czyt. przedłużający się (tudzież odnawiający co jakiś czas, jak kto woli) okres przeziębieniowy. Ostatnio i ja padłam ofiarą wstrętnych wirusów, leżę więc i kwiczę, i mózg sobie rymowaniem ćwiczę.

Poniżej prezentuję dzieło me najnowsze, poemat dedykowany wszystkim chorym Matkom. Jakże ja Wam (i sobie) współczuję!

Gile i gluty zdzieram ze ściany
(Przynajmniej nos jest... wysmarkany)
Za oknem zawodzi wiatr i kluczy szaruga
(Coś mi się wydaje, że ta noc będzie długa)
Flegma w gardło łaskocze,
Sąsiad z dołu terkocze,
Mgłę mam przed oczami i się zastanawiam:
Czy ja jeszcze żyję, czy może już... odmawiam?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz