poniedziałek, 17 sierpnia 2015

pierniczki w sierpniu


Upały dawały się nam we znaki. Kiedy nie byliśmy na basenie czy placu zabaw, próbowaliśmy zająć czymś czas w domu. Ja najczęściej polegiwałam na kanapie, niezdolna do większej aktywności, z kolei Mały John rozładowywał napięcie, biegając i dokazując - jak ma w zwyczaju ;).

Któregoś dnia siedzieliśmy w kuchni, a synek wertował książkę kucharską w poszukiwaniu "napisów", czyli przepisów. Padło na... bożonarodzeniowe pierniczki. Pomyślałam: "Czemu nie? Miód mam, pierniczki lubimy wszyscy..."


Gdy po kuchni rozszedł się zapach korzennych przypraw, poczułam się trochę jak w grudniu. To nic, że polewa czekoladowa (tak, tak, matka nie przemyślała działania do końca ;)) rozpływała się między palcami, a w miejsce cukrowych choinek czy gwiazdek na pierniczkach przysiadały motyle. Otworzyliśmy "Dzieci z Bullerbyn. Trzy opowiadania" i oglądaliśmy szwedzką wioskę w zimie. Trochę się ochłodziliśmy, chyba... ;)









bokserka w banany: Lindex

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz