niedziela, 9 sierpnia 2015

Lindex A/W 2015 dla najmłodszych + kilka porad konsumenckich


Wczoraj odwiedziłam Lindex i przepadłam... Powoli, powolutku rozglądam się za rzeczami dla Fasolka (na razie unisex, bo wciąż nie znamy płci), a nowa kolekcja dla maluchów jest po prostu cudowna! Wzory, fasony... I sto procent ekologicznej bawełny! 

Stałam się przy dziecku (dzieciach) wybredna, jeśli idzie o materiały - najlepiej nic sztucznego! Zwłaszcza, jeśli do tego producent ustala wysoką cenę... Mówię wtedy zdecydowane: Nie, dziękuję! (przecinek można w tej sytuacji pominąć :P). Czasem nagnę się na coś droższego, jeśli mam do czynienia z miękką bawełną, bambusem, lnem czy - w przypadku, dajmy na to, smoczków - naturalnym kauczukiem. Sama też zaczęłam nosić bardziej naturalne tkaniny - człowiek czuje się w nich o wiele lepiej. Ale, wracając do tematu właściwego... ;)

F. urodzi się zimą, szukam więc ciepłej czapeczki. Szczerze? Dopiero Lindex zaproponował mi taką, którą jestem w stanie w pełni zaakceptować. Milutką od wewnątrz, cieplejszą na zewnątrz i - co najważniejsze - bawełnianą właśnie! Nie sztuka bowiem zaproponować dla delikatnej główki dopiero co narodzonego dziecka śliczną czapeczkę z... poliestru! (Którą znalazłam w KappAhl - milusia, ale... no właśnie.)
Cena? 39,90 PLN. Marszcząca mój nos, ale do przyjęcia, jeśli pomyślę o czapeczkach chociażby od Tocoto Vintage (TU), Waddler (TU) czy Kids On The Moon (TU). W poniższym zestawieniu znajdziecie ją pod numerem 11 - jest jeszcze w kolorach białym i granatowym.


 

 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12


Nie byłabym jednak sobą, gdybym... nie poczekała. Kilkakrotnie miałam ochotę chwycić wieszaczek z ubrankiem i skierować się do kasy, ale powstrzymał mnie zdrowy rozsądek. Jak wspomniałam, F. rodzi się w zimie, za ok. pół roku. Pół roku na skompletowanie ubranek zimowych dla niemowlęcia (Mały John rodził się latem, więc nie miałam tego rodzaju problemów ;)). Do tego czasu zapewne pojawią się wyprzedaże - liczę, że wówczas uda mi się kupić kilka z powyższych modeli w niższej cenie. Oczywiście, istnieje ryzyko, że zabraknie szukanego przeze mnie rozmiaru albo najładniejsze rzeczy zostaną wyprzedane wcześniej i tyle będę je widziała. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło: kilka razy "przegapiłam" zakup jakiegoś ubrania, żałowałam, że nie kupiłam go, gdy mogłam, a potem... zapominałam, jaki to był ciuch. Wniosek? Jeśli czegoś naprawdę nie potrzebujemy na "już", jeśli nie jest to rzeczą stuprocentowo wpisującą się w nasze wytyczne (jakość+design+[ewentualnie]cena), nie spieszmy się. Poczekajmy, a może uśmiechnie się do nas szczęście.
Obecnie nie musimy czekać na wyprzedaże specjalnie długo - przeceny letnich kolekcji zaczynają się już w lipcu, ubranka na sezon możemy więc kupić taniej! Zwłaszcza jeśli wybieramy się na wakacje w drugiej połowie lata. (Ja np. kostium kąpielowy upolowałam w ten sposób o połowę tańszy!) Czasem warto nie iść na żywioł i poczekać kilka tygodni, czasem nawet dni.
Co więcej: zdarza mi się kupić na wyprzedażach coś z przeznaczeniem na przyszły sezon (jeśli mowa o rzeczach dla dziecka): a to buciki zimowe na następną zimę, a to jakaś kurtka... Wymaga to pewnego wysiłku logistycznego (np. przeliczenia, jaki mniej więcej rozmiar może mieć za te kilka miesięcy stopa M.J.-a), ale jak dotąd skutkuje. W ten sposób w zeszłe wakacje kupiłam Małemu Johnowi espadryle, które z dziką radością odkryłam w tym roku w pudle "na kiedyś" (A właśnie takie chciałam mu kupić! Byłam bliska wydania pewnej sumy pieniędzy, co okazało się niepotrzebne, bo miałam już wymarzone butki w domu! To jak Gwiazdka! ;D).

Wczoraj też złapałam się na myśleniu o punktach, które wymieniła Monika z wikilistka.pl (TUTAJ). Zainwestowałam w bokserkę dla synka, która jest z bawełny, jest nieco większa (po pierwsze: to był najmniejszy rozmiar tego modelu, po drugie: wystarczy i na kolejne wakacje), ma świetny wzór (co przydaje się, gdy jakąś rzecz chce się potem odsprzedać - interesujący design przyciąga wzrok, a takie ubranko bywa często poszukiwane przez tkwiące w temacie mamy ;)) i cena nie była wygórowana. Wszystkie punkty spełnione, łącznie z tym, że była to rzecz potrzebna na teraz. W takich chwilach nie ma obaw, że powrocie do domu będziemy czuć wyrzuty sumienia! ;)

1 komentarz:

  1. Nie znałam tej firmy ,może dlatego że nie ma jej w Warszawie. Właśnie oglądam online. Piękne mają ubranka. Tak jak Ty na razie czekam,zdąże jeszcze coś kupić.Najlepiej właśnie na wyprzedażach :) Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń